Przebieram się w krótkie szorty i zwykłą bluzkę po czym związuję swoje włosy w wysokiego kucyka i wyjmuję z torby swoją deskorolkę. Schodzę na dół i ubieram swoje wiśniowe vansy, gdy już mam otwierać drzwi zatrzymuje mnie moja matka.
-Wychodzisz gdzieś? -pyta, chociaż doskonale wie, że idę pojeździć.
-Na przeciwko jest skatepark -tłumaczę.
-Uważaj na siebie -mówi zanim zamykam za sobą drzwi. Przechodzę przez jezdnię i dokładnie przyglądam się chłopakom jeżdżącym na bmx, lub na deskorolce. Gdy tylko wchodzę na rampę wzrok wszystkich skupia się na mnie i nie powiem, że nie jest to krępujące. Odwracam wzrok od grupki chłopaków, nawet dokładnie się im nie przyglądając. Stawiam jedną nogę na deskorolce chcąc zjechać, ale przerywa mi czyjaś ręka na moim ramieniu. Nerwowo się odwracam aby spotkać parę niebieskich tęczówek.
-Niall -blondyn posyła mi piękny uśmiech, ale zanim się orientuję deska zjeżdża w dół i gdyby nie on, to dawno zjechałabym razem z nią.
-Ostrożnie -mruga do mnie, a z jego ust wydostaje się cichy chichot. Wyswobadzam się z jego uścisku i posyłam mu zdenerwowane spojrzenie.
-Bailey -przedstawiam się i dopiero teraz mogę mu się dokładnie przyjrzeć. Farbowane blond włosy, piękne niebieskie oczy, piercing, który zdecydowanie do niego pasuje i większa ilość tatuaży.
-Miło mi Cię poznać, Bailey -mówi z wielkim uśmiechem.
-Mieszkasz tu? -pyta uroczy blondyn wskazując na mój dom, którego nie trudno zauważyć.
-Dopiero co się wprowadziłam -mówię z lekkim uśmiechem.
-Hej! Chłopaki! -Niall woła grupkę chłopaków, którzy stoją kilka metrów od nas. Wzrok dwóch chłopaków skupia się na nas i bez jakiegokolwiek zawahania, podchodzą do nas.
-Miło poznać piękną damę -brunet ze śmiesznie ułożoną grzywką, całuje moją rękę, a ja nie mogę nic poradzić na chichot jaki wydostaje się z moich ust. Jego ciało tak jak u każdego chłopaka z grupki pokryte jest czarnym tuszem, ale nie przeszkadza mi to.
-Jestem Louis -posyła mi uśmiech.
-Bailey -mówię i przenoszę swój wzrok na mulata o ciemnych włosach z blond grzywką.
-Zayn -przyjaźnie ściskam jego dłoń, nie przedstawiając mu się, bo wiem, że i tak wie jak mam na imię.
-I pozostał Harry, który siedzi po drugiej stronie rampy... -mówi blondyn wskazując na chłopaka o kasztanowych lokach.
-Ale nie licz na to, że uda Ci się z nim porozmawiać -dokańcza. Jego loki są w artystycznym nieładzie. Co jakiś czas notuje coś w swoim notatniku znajdującym się na jego kolanach. Obok niego leży niebiesko-czarna deskorolka. Nie mogę dostrzec jego oczu ze względu na to, że nie patrzy się w naszą stronę, ale wygląda na naprawdę przybitego.
-Tak czy inaczej, rzadko spotykamy dziewczyny jeżdżące na deskorolce -mruga do mnie, a na jego twarzy pojawia się zadowolenie.
-Yup, przyzwyczaicie się -śmieję się zbyt głośno.
-Nasz kolega chyba się tobą zainteresował -mówi Lou kiwając głową w stronę Harry'ego. Odwracam głowę, ale gdy tylko nasze spojrzenia spotykają się, on spuszcza głowę. I mam cholerną nadzieję, że kiedyś uda mi się z nim porozmawiać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz