środa, 20 maja 2015

Chapter 1

"Rozkochał mnie w sobie swoją nieśmiałością. Była jedyną osobą, która była w stanie mnie zrozumieć."


-Naprawdę musimy wyjeżdżać? -ostatni raz pytam mamy, mając nadzieję, że zmieni zdanie. 
-Już wszystko załatwione, Bailey -posyła mi pocieszający uśmiech i wkłada kolejny karton do bagażnika. Nadal nie wierzę, że jedynym powodem dla którego się przeprowadzamy jest lepsza praca. Myślę, że chodzi tu o coś więcej, i mam zamiar się dowiedzieć.
Po kilku godzinach męczącej podróży nareszcie docieramy na miejsce. Mama parkuje przed ogromną bramą a ja nie mogę uwierzyć, że to właśnie jest nasz nowy dom.
-I jak? -pyta moja rodzicielka z wielkim uśmiechem na twarzy. W sumie nie rozumiem czemu ten dom jest taki duży skoro mieszkamy tylko we dwie, ale całkowicie się z tego cieszę.
-Ogromny -z niedowierzaniem kręcę głową i razem wysiadamy z samochodu.
Wchodzimy do wnętrza przez piękne, mahoniowe drzwi i omal nie dostaję zawału, gdy moim oczom ukazuje się ogromny salon z telewizorem na połowę ściany i pięknym kompletem wypoczynkowym. Natychmiast biegnę na górę, ale zatrzymuję się w pół ruchu, gdy mama odbiera telefon. Chowam się za ścianą aby podsłuchać. Może nie jest to najlepszym pomysłem, ale naprawdę muszę się czegoś dowiedzieć.
-Cześć, tak. Właśnie przyjechaliśmy. Dziękuję, dom jest cudowny. Bailey była zachwycona, naprawdę to doceniam.
To wszystko co udało mi się usłyszeć ponieważ mama zamknęła drzwi. Ugh. Myślałam, że kupiła ten dom sama, ale teraz mam wątpliwości co do tego. Chcę żeby była szczęśliwa, ale po jaką cholerę zaciągnęła mnie aż do gównianego Holmes Chapel?! Jestem już pełnoletnia więc równie dobrze mogłabym zostać w Bristol. 
-Bailey! Twój pokój jest na górze! Drugie drzwi po lewej! -słyszę głos mamy z dołu. Korytarz jest cholernie wielki i jest tu co najmniej osiem pokoi. Otwieram drzwi od mojego nowego pokoju i zatrzymuję się w bezruchu. Jest trzy razy większy od mojego poprzedniego, a ściany są w odcieniach bielu i beżu. Po lewej stronie znajduje się ogromne łóżko natomiast po prawej dwie szafki a pośrodku nich - telewizor ze stolikiem i dwoma pufami. Jednak najbardziej zachwycił mnie szeroki parapet na którym leżały dwie poduszki i kilka książek. Obok drzwi stoi biurko z krzesłem obrotowym a przy nim kolejne drzwi. Bez zawahania otwieram je chcąc zobaczyć wnętrze. Moim oczom ukazuje się wielka garderoba z mnóstwem ubrań. Cóż, w Bristol nie mieszkaliśmy tak jak teraz tutaj, ale nie narzekałam na to. W sumie dziwił mnie fakt skąd mama wzięła tyle pieniędzy na dom w Holmes Chapel, ale nie pytałam ją o to. Owszem nigdy nie brakowało nam niczego, przez co w szkole byłam uważana za tą rozpuszczoną i samolubną. Jednak nie wydawało mi się, żeby moją mamę było stać na takie wydatki. Jednak teraz jestem pewna, że nie kupiła go sama. Zamykam drzwi i podchodzę do okna. Siadam na parapecie i próbuję dostrzec co znajduje się naprzeciwko naszego domu. Gdy zauważam kilku chłopców z deskorolkami w rękach orientuję się, że jest to skatepark. I lepiej już być nie mogło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz