środa, 20 maja 2015

Chapter 4

Pozostałe lekcje mijają mi dość szybko i razem z Eleanor zajmujemy miejsca na stołówce z pełnymi tackami w dłoniach.
-Hej dziewczyny! -odwracamy się do tyłu tylko po to aby zobaczyć uśmiechniętego od ucha do ucha Louis'a. Po chwili dochodzą do nas pozostali i wszyscy zajmują miejsca przy naszym stoliku.
-Liam -przedstawia się wysoki brunet, który właśnie siada naprzeciwko mnie. Jego styl nie różni się prawie niczym od stylu Zayn'a, Louis'a, Harry'ego i Niall'a, oprócz mniejszej ilości tuszu na ciele. I wydaje mi się, że widzę go po raz pierwszy.
-Bailey -energicznie potrząsam jego dłonią na co chichocze. Jakkolwiek śmiesznie to brzmi. Witam się z pozostałymi zauważając, że brakuje Harry'ego. Gdy już mam pytać Niall'a o bruneta, miejsce obok mnie zostaje przez niego zajęte.
-Harreh? Wszystko okej? -pyta blondyn, a ja natychmiast spoglądam na jeszcze bardziej przygnębionego chłopaka. To będzie trudne zadanie. Kędzierzawy tylko przytakuje i zajmuje się swoim jedzeniem.
-Jutro przyjdzie Perrie, jestem pewna, że ją polubisz -mówi Eleanor na, co Zayn energicznie kiwa głową.
-Czekaj, czekaj... To wy się znacie? -pytam nie ukrywając swojego zdziwienia.
-Yup -odzywa się Niall, na co brunetka siedząca po mojej drugiej stronie chichocze.
-Czyli siedzę teraz z najpopularniejszą grupką ludzi w szkole? -śmieję się.
-Najpopularniejszą może nie, ale najlepszą na pewno -mówi Lou na co wszyscy reagują śmiechem. Wszyscy oprócz Harry'ego który uwagę skupia tylko na swoim notesie. Ugh. Wzrok wszystkich obecnych przy stole skupia się na Harry'm, a ja mogę dostrzec jego zmieszanie.
-Harry nie możesz tak po prostu bezczynnie siedzieć -po kilkuminutowej ciszy Niall jako pierwszy postanawia się odezwać. W jego głosie słychać lekkie zirytowanie.
-Wszyscy się kurewsko o ciebie martwią, a ty masz nas po prostu w dupie! Nie chcesz pomocy, to kurwa nie. Droga wolna, tylko później nie mów, że nie próbowaliśmy -wrzeszczy blondyn i w podenerwowaniu wstaje z miejsca, co nie wróży niczego dobrego. Jego twarz jest czerwona ze złości. Harry nerwowo odkłada długopis i spogląda na blondyna.
-Nikt nie prosił was o pomoc -syczy przez zaciśnięte zęby a miny wszystkich obecnych przy stole, są zszokowane. Na stołówce panuje cisza zakłócona cichymi szeptami. Brunet z podirytowaniem rzuca tackę na stół, przez co po sali roznosi się głośny trzask. Niall tylko prycha i z powrotem opada na krzesło. Harry nie zwracając na nikogo uwagi szybkim tempem wychodzi ze stołówki. Nie wiedząc co dokładnie zrobić, zabieram swoją torbę i wychodzę za Harry'm.
-Ktoś jeszcze ma coś kurwa do powiedzenia?! -w oddali słyszę tylko donośny głos Nialla, zanim nie wychodzę na zewnątrz. Rozglądam się za Harrym i gdy dostrzegam go siedzącego na jednym ze szkolnych murków postanawiam zaryzykować i spróbować z nim porozmawiać. Z lekkim zawahaniem siadam obok niego i czekam aż jedno z nas postanowi przerwać krępującą ciszę.
-Ty też przyszłaś mi wypomnieć wszystkie moje cholerne błędy? -prycha nawet na mnie nie spoglądając.
-Oni naprawdę chcą Ci pomóc, Harry... -zaczynam, ale nie dane mi dokończyć.
-Oh, serio? -ponownie prycha, co zaczyna mnie irytować.
-Wiesz, co Ci powiem Harry? Jesteś cholernym, samolubnym dupkiem. Widzisz w tym wszystkim tylko siebie, a co ma powiedzieć o tym wszystkim Niall?! Nawet nie masz pojęcia jak bardzo się ucieszył, gdy odezwałeś się po raz pierwszy od kilkunastu dni! -krzyczę na niego, nie myśląc nawet o tym, czy robię dobrze czy źle.
-A co ty możesz o mnie wiedzieć?! Przepraszam, jeśli jednym cholernym słowem zrobiłem ci pieprzoną nadzieję! -wrzeszczy. Nie powiem, że jego słowa mnie nie zabolały, ale myślę, że spodziewałam się tego po nim. Pomimo tego, że naprawdę niczego o nim nie wiem.
-Jeśli uważasz, że jesteś jedyną osobą cierpiącą na tym świecie, to naprawdę życzę Ci powodzenia -mówię i zeskakuję z ceglanego murka. Cholerny człowiek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz